Zima trwa w najlepsze. Wbrew pojawiającym się tu i ówdzie lamentom nie jest ona szczególnie ciężka - bywały przecież bardziej śnieżne i bardziej mroźne. Kolej mimo to funkcjonowała sprawnie...
W sobotę przyszedłem na „grzanie" - czyli dozór składów stojących na torach postojowych i grzejących się przed podstawieniem w perony. Kolega schodzący „z nocy" zaczął mi przekazywać sytuację, ale do rozmowy wtrącił się dyspozytor:
- Marek, zostaw na razie to grzanie, trzeba zaprowadzić na Grochów jednostki z toru 124. Na ósmą jest zamówiona droga.
Dobra. Dyspozytor każe, ja robię. Na Grochów nie jest daleko, za jakieś dwie godziny powinienem wrócić. Grzania podoglądają tymczasem koledzy z przetoków. Idę przyjmować skład pociągu służbowego stojący na torze 124. Zaglądam do książek pokładowych. EN57-1232 na wymianę silnika trakcyjnego, EN57-1653 też na wymianę silnika trakcyjnego, EN57-1935 z uszkodzoną przetwornicą główną. Zjawił się rewident, zrobił co trzeba, tarcza manewrowa wyświetliła się na biało - więc odjazd. Wolniuteńko na Zachodnią, jeszcze chwila postoju pod następną tarczą manewrową - Tm58, gdyż od Włoch wjeżdża właśnie pociąg. Zachodnia wyprawia mnie w odbiegu za nim. Toczę się wolno po linii średnicowej - tak aby „podawały się" samoczynne semafory odstępowe i aby nie zatrzymywać się w obrębie przystanków osobowych. Zdarzają się ludzie na tyle roztargnieni, że usiłują wsiadać do wszystkiego co akurat zatrzymało się przy peronie, nie bacząc na to że drzwi się nie otworzyły, że był komunikat o pociągu służbowym... Przejazd bez zatrzymania jest bezpieczniejszy.
Zostawiwszy tabor na Grochowie wsiadam do pierwszego lepszego pociągu, który niedługo będzie odjeżdżał. Ciepło nagrzanej „służbówki" przyjemnie wnika pod kurtkę, spod której... odzywa się telefon:
- Gdzie jesteś?
- Właśnie zaczynam wracać z Grochowa.
- Dobra, to pojedź teraz do Mińska, przyprowadzisz „setkę" na Grochów.
- W porządku, się robi.
Dyspozytor każe, ja robię. Na Wschodniej przesiadam się do pociągu w kierunku Siedlec i jadę do Mińska. Zakłady Naprawcze Taboru Kolejowego są tuż obok stacji, ale brama główna do nich - z zupełnie przeciwnej strony. Zatem dwukilometrowy marsz przez miasto. Nigdy wcześniej nie byłem w Mińsku, jednak według telefonicznej instrukcji kolegi trafiłem bez problemu.
„Setka" - czyli EN71-100 - była wysłana do ZNTK na próbną jazdę w połączeniu ze świeżo wyprodukowaną następną jednostką tej serii - EN71-101. Próby chyba się nie powiodły bo mam zabrać tylko „setkę". Ale i na niej coś jest nie w porządku - pantografy opuszczone a wewnątrz krzątają się elektrycy. Okazuje się że nie pracuje wał kułakowy w członie „sb". Czekam. Ciepło wyniesione z wnętrza jadącego do Siedlec „Stadlera" i podsycane żwawym marszem przez miasto - ulatuje teraz spod kurtki powoli, lecz nieubłaganie...
Wreszcie skończyli, można wyjechać w stację. Dochodzi trzynasta, kiedy dostaję „wolną drogę". Znów jadę jako pociąg służbowy, bez podróżnych. Nie trzeba się nigdzie zatrzymywać, ale taka jazda ma swoją „drugą twarz" - czekający na przejazdach kierowcy i piesi zobaczywszy dobrze sobie znany przód elektrycznego zespołu trakcyjnego mogą uznać że to nadjeżdża osobowy który zatrzyma się przy peronie - i wpakować się pod pociąg. Taki właśnie wypadek zdarzył się przed laty w Wesołej. Kierowca wojskowej ciężarówki zobaczył czoło EN57 - i wjechał prosto pod jadący „na biegu" służbowy. Kilku jadących „na pace" żołnierzy zginęło...
Na wysokości posterunku odgałęźnego „Podskarbińska" zginęło napięcie w sieci. Trudno - pantografy na dół i toczę się z rozpędu. Podnoszę - napięcia brak. Wjazdowy na Wschodnią wskazuje „stój". Radiotelefon na kanał drugi - i słyszę że cała Wschodnia stoi. Brak napięcia. Ja też zgłaszam brak i czekam „opuszczony". Wreszcie słychać że napięcie wróciło - pociągi zaczynają się rozjeżdżać. Dyżurna wywołuje mnie pytając czy mam napięcie. Podniesiemy, zobaczymy. Pantografy do góry i patrzę na woltomierz. Napięcie na ułamek sekundy pojawia się i natychmiast znika a jednocześnie z zewnątrz dobiega odgłos przypominający stłumiony karabinowy strzał. Oho - mam zwarcie! Ponownie opuszczam pantografy i zgłaszam uszkodzenie taboru. Prawdopodobnie przebił któryś z izolatorów wsporczych pantografów. Pytanie tylko - na którym członie? EN71 ma dwa niezależne wagony silnikowe i w razie uszkodzenia jednego z nich można zjechać na drugim, sprawnym. Jednak zlokalizowanie awarii wymaga jeszcze jednego podniesienia pantografów - najpierw na jednym, potem na drugim członie. Jeśli trafię za pierwszym razem - to dobrze, jeśli nie - znów zadziałają zabezpieczenia na podstacji i Warszawa Wschodnia znów zostanie bez napięcia. Przysłowiowe „fifty-fifty". Idę do szafki niskiego napięcia w wagonie „sb" i naciskam elektrozawór pantografu. Przez boczne drzwi patrzę jak ślizgacz wędruje do góry. Coraz bliżej do sieci... Bliżej... Bliżej...
Błysnęło i huknęło solidnie! Kilka iskier spadło aż na ziemię i zgasło w śniegu. Zatem „pudło" - podniosłem do sieci wagon na którym jest zwarcie. Trzeba go opuścić i podnieść drugi - „sa". Przyciskam drugą cewkę elektrozaworu pantografu i ponownie wyglądam patrząc czy opadł. A niechże cię! Ślizgacz przyspawał się do przewodu jezdnego i pantografu nie da się opuścić. Potrzebne będzie pogotowie sieciowe. Szczęściem w nieszczęściu stoję prawie vis-a-vis bazy pociągu sieciowego, może nie przyjdzie mi tkwić tu pół dnia. Pozostaje tylko zgłosić dyżurnej „jak sprawy stoją" i czekać. Ruch w stacji już wznowiony, wyłączony spod napięcia jest tylko tor 4M od posterunku Podskarbińska do Warszawy Wschodniej.
Gdzieś po trzydziestu-czterdziestu minutach przyszli do mnie sieciowcy z drabiną i tyczkami uszyniającymi. Otworzyłem blokadę szafy wysokiego napięcia żeby rozładować kondensator odgromowy i wtedy mogli oni wejść na dach wagonu. Okazało się że ślizgacz tylko lekko przykleił się do sieci nie powodując jej uszkodzeń. Dziesięć minut i po robocie. Po załączeniu napięcia chciałem podnieść pantograf na wagonie „sa" ale nie zgodził się na to dyspozytor sieciowy. Uradzono że ściągnie mnie zjeżdżający na Grochów pociąg 21239. Dojechał do mnie i zaczęliśmy łączyć jednostki. Skład prosto z drogi - czołowy sprzęg Scharfenberga mimo blaszanej osłony zaśnieżony i oblodzony. Rączką nastawnika kierunkowego wyskrobuję śnieg i odbijam lód oczyszczając płaszczyznę przylegania, stożki, zbijaki, ucha, sercówki... Dojazd! Niestety - sprzęgi „nie złapały". Jeszcze raz! Ponownie nic z tego. Jeszcze raz - jak w starej rosyjskiej piosence: Ech, raz, jeszcze raz, jeszcze mnogo, mnogo raz... Za siódmym czy ósmym razem udało się połączyć jednostki. Teraz napełnić układ hamulcowy, wciągnąć się w perony i spychać na Grochów. Siedzę w czołowej kabinie i robię za „oczy" maszynisty obsługującego spychający mnie skład. Powoli, komunikując się przez radiotelefon, odstawiliśmy mojego „trupa" pod halę na Grochowie.
Kiedy wróciłem na Ochotę - dochodziła już siedemnasta. Jeszcze dwie godziny pracy. Grzanie jednostek? Nie, dyspozytor poleca co innego. Przygotować skład na pociąg 1243, przejechać z toru 128 za halę żeby podstawić na noc na przegląd i różne takie. Manewrów do zrobienia jest dużo a maszynistów raptem dwóch. Dołączam więc do nich jako trzeci i tak już działam do dziewiętnastej.
Robiłem zupełnie co innego niż było zaplanowane. Sytuacja jest dynamiczna - ale nie wymyka się spod kontroli!
Oj, czasem się wymyka...
Panie Marku. Przeczytałem cały Pana blog i jestem pod wielkim wrażeniem. Mimo, że mam 15 lat, interesuję się kolejnictwem - pozwalam się szczycić mianem MK (Miłośnikiem Kolejnictwa). Do tej chwili nie wiedziałem, że praca Maszynisty jest taka niepowtarzalna. Pozdrawiam, i życzę pomyślności na szlaku. Maciej.
autor: maciej,
Odkryłem dziś pańskiego bloga i... przeczytałem całego. Od deski do deski. Świetnie napisany - widać, że pan naprawdę lubi to, co robi. Zawsze doceniam ludzi z pasją - moją pasją jest Warszawa i o niej właśnie prowadzę bloga (musiałem wstawić spację przed ".com", bo bez niej komentarz "nie przechodzi").
Z ciekawszych moich zwiedzań kolejowych - przejechałem trasę Skierniewice - Góra Kalwaria - Pilawa ostatniego dnia kursowania pociągów osobowych w 2000 czy 2001 roku.
Pozdrawiam,
Hrabia_Piotr.
autor: Hrabia_Piotr
Odnoszę wrażenie, że termostaty są w 90% zdewastowane. Z drugiej strony sporym problemem są też nieszczelne okna... W zmodernizowanych jednostkach z nowymi oknami nie jest już tak tragicznie, ale za to brak drzwi do przedziałów i ogrzewanie poprzez nawiew wszystko niweczą.
Co do EN71... ostatnio na stronie gw, żw, lub tvnwawa podniecali się nowymi nabytkami KM... rozbawił mnie termin "fotele lotnicze" cokolwiek to znaczy :P
ach i jeszcze mała sugestia co do bloga: na moim monitorze kompletnie nie widać tego pomarańczowego nicka autora komentarza oraz podpisów pod zdjęciami w galerii (ten sam kolor) - w połączeniu z tym tłem stają się nieczytelne.
pozdrawiam
autor: długo
@pszyszek: Nic by to nie dało. Pantografy są przecież połączone elektrycznie między sobą więc podniesienie któregokolwiek powoduje ponowne zwarcie. Dopiero otwarcie odłącznika nożowego pozwala wyeliminować uszkodzony pantograf ale to mogą zrobić tylko sieciowcy bo odłączniki pantografów znajdują się na dachu wagonu i maszynista nie ma do nich dostępu.
@dlugo: Przy temperaturze -10 stopni i poniżej ogrzewanie pociągu staje się niestety niewydolne i nie ma na to rady - po prostu ten typ tak ma. Gdy jest cieplej - podróżni powinni korzystać z termostatów wagonowych dla ustawienia żądanej temperatury. Jeżeli przekręcą na "max" - będzie sauna. Jeżeli termostaty są nieczynne (np. z powodu dewastacji) grzejemy "na krótko" - z pominięciem termostatów i wtedy również może zdarzyć się sauna jeśli nikt nie zgłosi maszyniście że w wagonach jest za ciepło.
autor (Login WP): marek.leg
blog: 1435mm.bloog.pl
Witaj Marku, oj, dawno mnie tu nie było... brak czasu właściwie nie jest wytłumaczeniem. Tyle zaległości do przeczytania. Na szczęście. piszesz jak zwykle ciekawie, więc i przyjemność moja wielką jest! Serdeczności noworoczne, Gosia
autor: MGM
blog: mgmdg.bloog.pl
Gdyby KM chociaż w części próbowały wytłumaczyć pasażerom, o co chodzi z tymi awariami, tak jak Pan to opisuje, to założę się, że pasażerowie byliby bardziej wyrozumiali dla całej sytuacji. A tak - jesteśmy traktowani gorzej niz bydło, udowadnia się nam, że KM do szczęścia pasażerów nie potrzebują, a potem lament, że jak już pasażerowie dopadną maszynistę/kasjerkę/konduktora, to obrywają oni za czałokształt. pozdrawiam
autor: agusia
Mam pytanie odnośnie zwarcia. Dlaczego wiedząc o przebiciu izolatora jednego z pantografów (tylnych, bo na tych Pan zapewne przyjechał) nie podniósł Pan "przedniego" pantografu w członie sb? Nie jest to możliwe? Podnoszą się oba? Bo jechać na przednim przecież w razie konieczności można. Czy może EN71-100 ma po jednym pantografie na człon?
autor (Login WP): pszyszek
czy mógłby Pan opisać pokrótce kwestie ogrzewania w EN57? Jest to niewątpliwie problem nurtujący wielu pasażerów. Gdy jest ciepło grzejecie tak, że człowiek ma wrażenie, że w saunie siedzi. Natomiast gdy nadchodzą mrozy czasem ciężko w kurtce wytrzymać - tak jest zimno. Spotkałem się też z sytuacją gdzie wsiadając na pierwszej stacji grzejniki grzały, a już kilka stacji dalej ani trochę. I nie są to odosobnione przypadki, tylko zimowy standard.
Jestem ciekaw jak to wygląda z punktu widzenia mechanika.
autor: długo
Ech, szkoda że pana tak przeganiali bo pociągi jeździły zamiast lodówek ;)
autor: Ania
ja dzisiaj rano jechałem pociągiem Dęblin-Grodzisk (wsiadam w Falenicy ok 6:19) to przed Wawrem staliśmy do ok 7:00 bo zwrotnica się zepsuła albo zamarzła, tego dokładnie nie wiem.
A co do bloga to fajnie Pan pisze te historie :) czekam na więcej
autor: piotrulos
Bardzo ciekawa opowieść!. Dobrze że w sobotę nie musiałem jechać do szkoły-bo bym chyba nie dojechał. Takie są "uroki" zimy
autor: Kamil Oroń
blog: kamiloron.bloog.pl
Marek widac ze szkolenia nie ida na marne.Wszystko jest pod kontrola.
autor: K.Barszcz
poniedziałek, 22 marca 2010
Licznik odwiedzin: 259228
| « marzec » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 |
| 08 | 09 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 |
| 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 |
| 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 |
| 29 | 30 | 31 | ||||
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:
Przeżycia i wspomnienia ze szlaku... a może i nie tylko ze szlaku...
Witam! Marek jestem, z Legionowa koło Warszawy. Zawodowo - maszynista Kolei Mazowieckich; niezawodowo - trochę fotograf, trochę marzyciel, trochę "leśny ludzik"...
Prawdopodobnie zawitają tu również nie-kolejarze, jeśli zatem jakieś sformułowanie będzie niezrozumiałe - zapraszam do korespondencji: marek.leg@gmail.com